Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka
Gra o tron

20.05.2019
poniedziałek

Szok! „Gra o Tron” okazała się czymś innym, niż wszyscy myśleli! [SPOJLERY]

20 maja 2019, poniedziałek,

Przepraszam za ten tytuł, inspirowany moją nieustającą fascynacją portalem Pikio.pl, ale nie mogłem się powstrzymać. Pomyślałem, że „Polityka” również może, co tam, skorzystać na obecnych trendach w polityce nadawania tytułów artykułom. W przeciwieństwie jednak do Pikio (i jego followersów, jak np., od niedawna, SE.pl) zdradzę, o co chodzi, już na początku wpisu, a nie – jak tamci – na końcu. Po przeklikaniu kontentu aż do gorzkiego końca.

A więc: „Gra o tron” okazała się takim samym serialem o współczesnej polityce co „House of Cards”!

Leakowe wiewiórki co prawda szeptały już od dawna, co się stanie w ostatnim sezonie, co zresztą miało swoje odbicie w zakładach bukmacherskich, w których ponad połowa grających typowała Brana. Ale leaki leakami, a serial serialem: warto podsumować. A podsumowując – czego my tu nie mamy!

Mamy brexit-northexit pod wodzą Sansy „Boris” Stark, któremu nikt nie robi problemów. I cóż, dobrze, że nikt nie robi, bo czegokolwiek by nie myśleć o brexicie, to trzymanie kogokolwiek w Unii Westeroskiej na siłę może się skończyć tylko źle, i to głównie dla Unii, która w takiej sytuacji będzie miała już na wieki przyklejoną mordę Związku Socjalistycznych Republik Westeroskich. Jest to triumf nacjonalizmu, bo Północ wybrała więź etniczną ponad polityczną, Pierwsi Ludzie z Północy poszli ręka w rękę z Pierwszymi Ludźmi, Wildlingami zza Muru, ale trudno.

Najważniejsze, że po odparciu natarcia demolującego Westeros ruchu populistki-fanatyczki, wspierane przez siły ze wschodu, stopił się żelazny, wypasiony i przegięty tron Unii Westeroskiej. A w jego miejsce zainstalowano skromny wózek kaleki. I myślę, że jakaś inna Unia powinna z tego wyciągnąć wnioski. Po uprzednim załatwieniu populistów, oczywiście.

Powiem więcej, choć mnie wyśmiejecie: kompozycyjnie w rolę Jona Snowa mordującego Daenerys pasuje mi – uwaga! – a nasz poczciwy Jarek Kaczyński. Nie to, że od razu trzeba mu przeszczepiać dobrze nawilżone czarne kłaczki i trymować brodę, ale pasuje. A pasuje dlatego, że jednocześnie i kocha populistów, i widzi, że w kiepską stronę to idzie, bo akurat Europa narodowych egoizmów to dla Polski śmierć. To znaczy – raz widzi, raz nie, ale czasem zauważa, że skazany jest na wieczne kręcenie się niczym nieczystość w przerębli, zawieszony pomiędzy swoimi skłonnościami do konserwatywnego i nacjonalistycznego katoautorytaryzmu a refleksją, że gdyby wszyscy w Europie się w nim zanurzyli, to po Polsce by została ręka-noga.

Tak więc to on, aby przestać się kręcić jak ten wentylator ze znanego dowcipu, musi dokonać populistobójstwa we własnym obozie. Nie mówię, żeby od razu truć Orbána albo podstawiać nogę Salviniemu, żeby upadł i stłukł sobie oblicze. Ale jakiś symboliczny ruch mógłby wykonać. Tak, wiem, nie wykona i do końca życia będzie się w tej przerębli kręcił, jak jedyne możliwe fizycznie perpetuum mobile. Ale ze względów kompozycyjnych – mógłby.

W każdym razie – odrodzona i pomniejszona Unia, z wypasionym tronem zamienionym na skromny wózek inwalidzki wożący Brana Złamanego, może być beką George’a Martina z UE, ale jeśli po chrześcijańsku przyjmiemy policzek, który zresztą się należy, widzimy, że oto nadeszło nie tylko upokorzenie, ale skromność i symbol wrażliwości społecznej, na którym mamy nie króla-złamasa, a IT-Brana! Króla-Gospodarkę-Opartą-Na-Wiedzy. To brzmi jak przepis na sukces! Uskromnić brukselskie Bizancjum, i tak do połowy spalone przez populistów, skierować jego rozwój w stronę research and development, puścić Brytoli, gdzie tam chcą, a za parę dekad znów zapukają, skubiąc nerwowo postawiony kołnierzyk koszulki polo.

A więc tak, aye for Bran the Broken, may he reign long! Tylko że trochę strach, bo on też wygląda na niezłego freaka. I ciekawe, czy będzie korzystał z narzędzi inwigilacyjnych, które sobie zainstalował. I czy znajdzie i zhakuje smoka, żeby wykorzystywać go w niecnych celach. I czy wielcy westeroscy panowie dalej się będą śmiali z zaproponowanej przez Samwella demokracji. Ciekawe zresztą, czy ten wątek o bece z demokracji Martin zwinął Sapkowskiemu, czy sam to wymyślił.

Tak, „Gra o tron” to pamflet na Unię Europejską i rolę w niej Wielkiej Brytanii, owszem. Jest tam więcej policzków: sugestia, że głupimi Westrosczykami jest w stanie rządzić tylko Brytyjczyk – Stark, w dodatku z pomocą premiera o mentalności dziwnie przypominającej Churchilla. Sugestia, że jak nie królowa-wariatka i cała galeria królów-wariatów, to nawet nowa nadzieja w postaci Brana niczego dobrego nie wróży, bo Branowi Złamanemu wieje z oczu Macierewiczem. Ale trudno. Trzeba się otrzepać i iść dalej.

Zresztą i tak strasznie kiepski był ten ostatni sezon. I mógł się gorzej skończyć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Methinks, George R. R. Martin *nie* powiedział scenarzystom, jak „naprawdę” ma się zakończyć GoT, więc scenarzyści zrobili, co umieli. Nie przejmując się niekonsekwencjami (na przykład – po co komu dalej Nocna Straż?!), lepiej lub gorzej podomykali wątki. A Martin nie powiedział, bo to zwiększa oczekiwanie na finałowe książki, a więc ich nakład i zyski ze sprzedaży: dużo fanów, zniesmaczonych ósmym sezonem, będzie chciało się dowiedzieć, jak to wszystko powinno wyglądać.

  2. Mowilem, ostrzegalem. Nalezalo zaangazoweac firme IKEA od samego pczatku. Dostarczyc trony dla kazdego w wersji „do it yourself”. Nie byloby 8 lat mordowni, gwaltow, skrytobojstw i innych atrakcji. Do d… z takim swiatem…

  3. W zasadzie porównań do unii europejskiej można odnaleźć kilka / kilkanaście w większości seriali emitowanych w tv, bądź na platformach streamingowych. Chodzi mi o to, że do każdej rzeczy można dorobić własną teorię – co właśnie uczyniłeś.