Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka
Robert Biedroń

4.02.2019
poniedziałek

Biedroń, czyli jak uciekając przed symetryzmem, wpadliśmy w inny symetryzm. Tylko że ojej, jaki fajny…

4 lutego 2019, poniedziałek,

Całe to podniecenie Biedroniem, w tym moja intuicyjna przychylność, a przecież jest Biedroń śliskim populistą jak się patrzy, sprawia, że jeszcze bardziej śmiać mi się chce z mojego własnego tekstu pt. „Oskarżam” opublikowanego w „Gazecie Wyborczej” po wygranej PiS.

W tym tekście zarzucałem PiS-owi, że w imię osiągnięcia swoich politycznych celów nieodpowiedzialnie zaczął sięgać po tumaniące ludzi narzędzia, zamiast ludzi z otumanienia wyciągać. Bo wtedy jeszcze naiwnie wierzyłem, że taki jest obowiązek moralny władzy i ludzi do niej aspirujących.

Daleki jestem od symetryzmu, od zrównywania postulatów typu „opieka socjalna od kołyski po grób” z „rozliczyć autorów ludobójstwa na Narodzie Polskim”, „prawa kobiet” z „kobiety marsz do tradycyjnych ról” czy „rozliczyć sprawców łamania konstytucji” z „powsadzać morderców Prezydenta Tysiąclecia” albo „związki partnerskie dla wszystkich” z „precz z propagandą homoseksualizmu”. Nie, tutaj już nawet nie kierunek, a jakość haseł i ich osadzenie intelektualne jest innej klasy.

Być może trzeba było populistom odpowiedzieć taką samą salwą, jaką oni serwują. Jak CIA odpowiedziała KGB w ostatnim sezonie „Homeland”.

Bo cóż: Biedroń może dziś właściwie bezkarnie obiecywać, co chce: rządzić nie będzie, maksimum to współrządzenie z PO, a wtedy zawsze można powiedzieć, że „chciałem, ale ci liberałowie, rozumiecie…”.

PiS go przebijać nie może, bo rządzi. I chce rządzić dalej, więc z budżetu nie może zrobić złotego rozdania.

Biedroń, owszem, dzięki temu kopem zamknął drzwi pewnej narracji i narzucił własną. Przywalił mocno populistom ich własną bronią.

I pokazał nowy kierunek wyścigu. Odwrotny od poprzedniego, bo do tej pory wszyscy – poza Razem – się licytowali, kto jest bardziej bogoojczyźniany i tradycjolubny. Być może ten wyścig będzie trwał, ale, jak to rapował Magik, to wcale nie jest już jedyne, jedyne, jedyne.

Ale używając takich narzędzi, tworzy się innego rodzaju symetryzm.

Cóż poradzić: spokojna i merytoryczna debata publiczna na argumenty i poważne traktowanie obywatela przez polityków zostały, być może na jakiś czas, pochowane. Zanim się w Polsce tak naprawdę w ogóle pojawiły.

A jeśli demokracja nie jest grą na intelekcie wyborców, a na ich emocjach – to czy nadal jest tą samą demokracją, o której święte imię tak wszyscy walczymy? Czy nie jest to już jakiś kolejny zabawny ustroik, który coraz łatwiej obalić będzie wszystkim Putinom, Orbánom, Nazarbajewom czy Jarosławom tego świata?

Pójdę głosować, jasne. Ale traktować serio jakikolwiek rząd, urząd?

Dajcie spokój. Bądźmy poważni.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. „Ale traktować serio jakikolwiek rząd, urząd?
    Dajcie spokój. Bądźmy poważni.”

    Mam nadzieje, ze autor nie mial na mysli urzedow w sensie instytucji. Bo rzad czy prezydent sa partyjne (i moga byc populistyczne). A instytucje powinny byc merytoryczne i niezalezne od partii.

    To jest ta zasadnicza roznica miedzy dojzala demokracja jak np. w USA a Polska. W USA populistyczny prezydent jest przez instytucje trzymany w granicach demokratycznego systemu. Dlatego tak wazna jest aktualnie w Polsce obrona instytucji.

    A na dluzsza mete uodpornienie wyborcow na propagande i manipulacje.

  2. Depresyjnie trafne, jedyne czego zabrakło to najważniejszego hasła, które mantrycznie trzeba wtłaczać do głów zarówno polityków jak i wyborców – „d’hondt głupcze’.

  3. Trzeźwe i przenikliwe, co Pan Ziemowit pisze.
    Obawiam się że istotnie, „spokojna i merytoryczna debata publiczna na argumenty i poważne traktowanie obywatela przez polityków zostały, być może na jakiś czas, pochowane”.
    Jest to jednak na naszym organizmie aborcja przed poczęciem i to na żądanie, na wieki wieków, bo tu rządzi amen.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja co jakiś czas przeglądam (pierwszy raz czytałam ładnych kilka lat temu) „Miasto białych kart” Jose Saramago i problem głosować – nie głosować podejmuje za mnie portugalski noblista.
    Polecam. Warto.

  6. Swego czasu ciekawe zdanie wygłosił przedstawiciel jakiejś amerykańskiej firmy PR:

    „Gdybyśmy chcieli to prezydentem USA zostałby wybrany baton Mars.”

    U nas oczywiście byłoby to raczej niemożliwe, ale tylko z tego względu, że niekwestionowanym championem jest Prince Polo.

  7. Ten nowy kierunek wyścigu nie wydaje mi się wcale taki nowy i świeży. Lewicowy populizm był już testowany przez Palikota kilka lat temu (przypominam o takiej partii jak „Ruch Palikota”, zamienionej potem w „Twój Ruch”), co zapewne z dzisiejszej perspektywy, gdy żyjemy 2-3 dniowymi newsami i aferami wygląda jak zupełna prehistoria. Jedyna różnica w tym, że Palikot – heteroseksualny przedsiębiorca z całkiem pokaźnym majątkiem – był nieco mniej autentyczny w tej swojej lewicowości. Poza tym był też bardziej agresywny i nieco mniej uśmiechnięty (lub uchachany).

  8. Być może osobiste atuty i osobowość Biedronia lepiej wróżą projektowi „Wiosny”, niż Palikota jego ruchowi. Pożyjemy to zobaczymy.