Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka

13.03.2018
wtorek

Opozycja ma już wszystko, czego potrzeba, czyli precz z dubbingiem pasty do zębów

13 marca 2018, wtorek,

W sumie to czego chcieć więcej? Żyjemy jak w amerykańskich filmach, do których wyliśmy w ejtisach. Krajobraz mamy jak Midwest z szyldozą, upper i lower klasy i tarcia – egzekli, tajne jakieś evil wojskowe dile jak z czasów reganomatografii, bo wróg nie śpi, a służby wszystko mogą – też. Kaznodzieje wariaci – też. Napięcia etniczne – włala. Chińszczyzna na wynos i pączkolubne pały nadużywające władzy – molim ja was. Hłasek by się ze szczęścia posikał, bo dramatycznie real mamy poustawiany cacy, nic, tylko historie w nim pleść.

Tylko jeszcze by się przydało, żeby nasi midłestowi sitizeni nie kwilili z radości, jak im władza coraz więcej kupy narzuca na karki, tylko wskoczyli choćby w don’t tread on me, a tego nawet nasza rednecka konserwa nie umie, i to jest największa wywrotka mitu miłującego wolność Polaka.

Choć nie mogę pozbyć się wrażenia, że problemem opozycji nie jest to, że za mocno wali we władzę, tylko że wali językiem nieskierowanym do tych rzeczonych midwesternerów polskich, bo z góry zakłada, że oni to na pewno konserwa, katobeton, pisowi wyborcy, remember ’44 i ote.

A coś mi się wydaje, że gdyby do tych ludzi od PW na autach, bo w końcu co jest k*rwa złego w PW na aucie, mówiono takim językiem, by oni zrozumieli, a nie czuli się wykluczani i z kopa stygmatyzowani, gdyby nie sprzedawano im opozycyjnej polityki tak jak w najtisach sprzedawano pastę do zębów w zachodnich filmikach reklamowych, tylko z polskim dubbingiem – sondaże wyglądałyby inaczej.

Bo ja też jestem bardziej polskim rednekiem niż rodzimą wersją latte-nowojorczyka, ja kocham ten krajobraz rozwłóczony, kocham to siedzenie przy palince, cujce, wódce, kocham ten wulgarny open 24/7 krajobraz, tylko, k*rwa, nie jestem konserwatystą, ekonomicznym liberałem i nacjonalistą i wiem, że takich ludzi jest większość, tylko wszędzie, w całym międzymorzu, zagospodarowali ich prawicowi populiści, i tylko oni się ich nie boją, i tylko oni im pchają swoje ideolo do głowy. A myślicie, że ci ludzie, te Seby w beemach, te Ndżele i Jacki na dorobku, chopy z budowy, baby z kasy w IKEI i ci, co doradzają w Castoramie – nie poszliby w lewicową narrację, gdyby im ją normalnym językiem przedstawić? Myślicie, że oni kochają księdza w Maybachu, nazistę na ulicy i mają coś do pedała?

Come on.

Problem w tym, że ludzie się zdogmatyzowali, a kto się dogmatyzuje – przegrywa. Dlatego lewica potrzebuje odrzucenia dogmatów i świeżego, rewolucyjnego, agresywnego czasem, radosnego fermentu, dyskusji, intelektualnego wrzenia, a zamiast tego zasklepia się jeszcze bardziej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop