Zabrać gówniarzom tożsamość narodową

Tym, którzy mają nadzieję, że polskie i żydowskie co bardziej narodowo czułe obozy jakoś się dogadają, chciałbym uprzejmie przypomnieć, że oba ludy żyły obok siebie przez wieki i nie tylko nie wtarły się w siebie, ale prawie po tysiącu lat nadal tak się serdecznie nie cierpiały i nie znały.

I wydaje się, że tylko ci, którzy mieli odwagę w tych dwóch histerycznych ludach podchodzić do swojej tożsamości w sposób luźny i nieobsesyjny, traktować je nie absolutnie, tylko po ludzku, tak jak się traktuje kolor włosów czy upodobania kulinarne, zachowali w tej sytuacji nie tylko zdrowy rozsądek, ale i człowieczeństwo.

Reszta padła – i nadal pada – ofiarą jakiegoś opętańczego i toksycznego kołowrotu wiecznego rozdrapywania ran, histerycznego wybielania się w oczach świata, która to toksyna nadal w nacjonalistach obu narodów mocno tkwi.

Trzeba by Wam zabrać tożsamość narodową, jeśli nie umiecie się nią bawić, gówniarze. Bo to tak, jakby się bachory bawiły bombą nuklearną.