Jak Duda z Kaczyńskim w kibel grali

„Ktoś powie, że zmian nie ma, ale zmiany są – jest nowy premier” – powiedział Andrzej Duda, powołując nowy rząd, który jest stary.

Jak ja sobie wyobrażę, jakie oni tam piętrowe intrygi muszą wewnątrz tego PiS-układu knuć, jakie tam bizancjum odchodzi, jakie kombinowanie i knucie za plecami, jakie tam strategie, ile kroków w przód, a ile w tył, co zrobi ten, a co tamten, kto może ufać Morawieckiemu, a kto nie, jak to wszystko rozrysowuje Duda z Gowinem, Kaczor w zaciszu, Waszcz z Błaszczem, jak Ziobro w głowę zachodzi, o ch…j tu chodzi, jak próbuje wykminić, kto go od zadniej strony podchodzi, a kto rękę podaje, Macierewicz jak nie wie, czy go podpuszczają, czy serio traktują, to mi się tak chce śmiać, że łoludzienaświecie.

BTW ja wiem, że Tuski to tylko w piłkę grały, nic wyrafinowanego, ale te prawicowe mistrze intrygi im wtedy, o ile pamiętam, zarzucały, że kiedy oni mają czas rządzić, jak tak w tę piłkę ciupią? No więc mnie się w głowie pojawia pytanie – kiedy tu jest czas na rządzenie, jeśli tu się przez cały czas odbywa partia nie tyle szachów, co gry znanej jako kibel, polegającej na tym, żeby jak najwięcej kart wyciągnać spod karcianego domku, czyli kibla, żeby się kibel rzeczony nie zawalił?

Na razie, w imię ratowania sondaży czy jakiegoś dogaworu PiS-hardlajnu z Dudą i Morawieckim, że macie premiera, ale na razie nim za bardzo nie brykajcie, cholera ich wie, udało się wyciągnąć spod kibla wszystkie karty i się nie zawalił.

Gratulujemy!