Liber chamorum 2

Kaczyński, który w Sejmie zapewniał łaskawie, że władza siły wobec opozycji nie użyje, usłyszał ze strony rzeczonej opozycji sarkastyczne „ludzkie pany!”.

Kaczyński po swojemu odpalił: „Jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych”.

Opozycja myślała i myślała jak tę ewidentną wtopę Kaczyńskiego wykorzystać – i wymyśliła: Schetyna wyszedł i dawaj zwracać uwagę, że tu się mu nazizm dzieje! Że herrenvolki, rasy panów, naród panów!

A to tylko zwykła pogarda pisowskiego pana dla chama była. Pana, który rzekomo reprezentuje lud przeciwko elitom. Pogarda wpisująca się, notabene, idealnie w narrację o ciemnym ludzie kupowanym za rozrzucane z pompą dodatki na dziecko (które i tak mu się należą) rozjeżdżanym tępą propagandą z telewizji i rządowymi kolumnami po drogach.

Tylko że opozycja tej podstawowej rzeczy nie rozumie. I to jest powód, dla którego jeszcze długo będzie opozycją. I to jest, w pigułce, obraz sytuacji politycznej w Polsce.