Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka

19.02.2017
niedziela

Co byście zrobili, gdybyście byli Putinem?

19 lutego 2017, niedziela,

Jest niedziela, proponuję więc zabawę pt. „what would you do next if you were Putin”.

Opcje są następujące:

1. Antyłukaszenkowski i proputinowski przewrót na Białorusi – i powolna inkorporacja tego kraju przy okazji uczestnictwa rosyjskich wojsk w ćwiczeniach „Zapad” (trudności: nawet Łukaszenka, wystraszony o pozycję, zaczyna odwoływać się do tego, co dawniej zwalczał, czyli do tradycji WKL i języka białoruskiego, wzmacnia się tożsamość białoruska również wśród „postsowieciarzy”, nie tylko u ludzi związanych tradycyjnie z opozycją).

2. Jak to mówił Prilepin, „marsz na Kijów”, czyli marsz na Kijów i odcięcie Ukrainy od zachodniej części kraju, z której promieniuje na całe państwo ukraińska myśl narodowa, a przez to jego powolny zwrot w promoskiewską stronę (trudności? no cóż: ryzyko drugiej Czeczenii, wojna na pełną skalę, sankcje po uszy, nowa zimna wojna).

3. Wyczekiwanie, aż frustracja na Ukrainie sięgnie takiego pułapu, aż rewolucja społeczna (kolejny majdan), ewentualnie kolejne wybory doprowadzą do władzy siły prorosyjskie (trudności: strategia zakrojona na długi czas, podczas którego może się wydarzyć wiele nieprzewidzianych rzeczy).

4. Poparcie separatyzmu serbskiego w Bośni i płn. Kosowie: w ten sposób Serbia się jednoczy, bo przecież Belgrad nie odrzuci próśb o przyłączenie do swojego państwa quasi-państw serbskich w Bośni i Kosowie, koniec z integracją z UE i NATO, za to nowy układ sił na Bałkanach gwarantowany jest przez Rosję i to ona tam rozdaje karty. Jeśli dołożymy do tego obietnicę złożoną Węgrom, w ramach której po decentralizacji Ukrainy zapewni się im wpływy w Zakarpaciu i wymusi na Rumunach jakąś formę autonomii Szeklerszczyzny, to regionalny nowy ład zapewniany jest przez Serbię i Węgry, dwa dawniej znaczące kraje, które to Zachód sprowadził do roli małego kraiku w regionie (Węgry po Trianon, Serbię – po wojnie w Jugosławii), na który to ład w przyszłości nikt raczej nie będzie się zamachiwał, bo jest – było nie nie było – etnicznie uzasadniony. (Trudności: cholera wie, co tam tym Serbom wyjdzie czy nie, nacisk na Rumunię jest możliwy tylko w wypadku, gdy NATO de facto przestanie istnieć).

5. Atak na Łotwę i Estonię i zajęcie Łatgalii (trudności: nie bardzo wiadomo, po co to wszystko, a byłby to konflikt z NATO, który mógłby się wymknąć spod kontroli, nie wspominając o tym, że sankcje milion).

6. Atak na przesmyk suwalski, który pozwoliłby zintegrować Kaliningrad z terytorium Białorusi (trudności: konflikt z NATO, który wymknąć by się mógł spod kontroli, poza tym najpierw chyba lepiej by było zhołdować Białoruś i pogrillować przez jakiś czas atmosferę „oddajcie korytarz”).

7. Nic: może by zacząć myśleć o jakichś reformach gospodarczych i politycznych, bo inaczej stanie się to, co wszyscy przepowiadają od dawna, i Rosja tak za kilka lat osłabnie, że nie będzie co zbierać. (Trudności – no cóż).

Zapraszam do zabawy!

Punkty można łączyć. Można też dopisywać swoje.

PS Zresztą niezauważalnie dla Zachodu Rosja zaczyna zmieniać swój model, choć bardzo powoli i perwersyjnie. Rosjanie przecież czytają analizy. Ale Putin chce zrobić to tak, żeby zapewnić sobie kontrolę nad tymi, którzy przyjdą po nim (więc dlatego to nie tyle jego partia bierze udział w polityce, ile cała polityka, od lewa do prawa, z pseudoliberałami i pseudoruchami społecznymi, jest wepchnięta do Jedynej Rosji), bo jeśli tej kontroli miał nie będzie, to jest ryzyko, że starość spędzi nie w Soczi, a w kolonii karnej w miejscu o nieprzychylnym klimacie.

Ważne jest też, by Zachód uznał jego przywództwo całkiem serio, a nie traktował jako chorego człowieka Europy, a to lepiej zrobić z takim Zachodem, który sam upodobnia się się do Rosji, niż takim, który ma swoje liberalno-lewicowe zasady i poucza. Dlatego tak się Putin cieszy z Trumpa i całej tej populistycznej ekipy.

To znaczy cieszył się, bo się okazało, że Trump też nie do końca lubi Rosję.

No i cóż, znowu wyszło jak zwykle.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop