Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka

18.10.2016
wtorek

Jest Smarzowski. Sorry, ale nie bez powodu

18 października 2016, wtorek,

„Wołyń” to straszny film i nie wiem, jakie przyniesie społeczne konsekwencje. Ale jeśli ktoś mówiłby, że to film antyukraiński, musiałby dokonać absurdalnego założenia, że Ukraińcy to istoty z innego wymiaru, które w określonych warunkach reagują inaczej niż inni. To film o tym, jak w coraz bardziej potworniejącej rzeczywistości ludzie sami zamieniają się w potwory. A to, czy nazywają się Ukraińcami, Polakami, Niemcami czy Rosjanami – zaczyna mieć znaczenie dopiero wtedy właśnie, gdy ta rzeczywistość zaczyna potwornieć.

Ale jest jedna sprawa, o której, jak mi się wydaje, się zapomina. Można dyskutować nad każdym aspektem tego filmu, a przede wszystkim nad tym, czy jego powstanie jest w obecnym kontekście odpowiedzialne, czy nie.

Ale ten film powinien powstać wcześniej. Co więcej, to nie Polacy powinni go nakręcić, w każdym razie nie sami. Polacy powinni kręcić autokrytyczne filmy, bo każdy naród powinien przede wszystkim być autokrytyczny. W ten sposób bowiem uczy się współistnienia między innymi narodami i wrażliwości na postawę innych, co jest konieczne do zgodnego funkcjonowania w miejscu tak napakowanym od tożsamości jak Europa, szczególnie środkowa. Polacy powinni na przykład nakręcić autokrytyczny film o tym, co Sanacja wyprawiała z Ukraińcami i ukraińskim dziedzictwem. Byłoby o czym kręcić.

Ten film powinni nakręcić Ukraińcy. Albo Ukraińcy razem z Polakami. Tylko że nikt nie chciał/nie mógł tego zrobić. Dla Ukrainy problem jest marginalny i niezbyt podoba im się, że ktoś wyciąga ciągle te trupy z wołyńskiej ziemi. Bo nie ma po co rozdrapywać ran, bo przecież obecnie stosunki między nami są dobre, bo to „służy Moskwie”, bo to, bo tamto.

Ja to wszystko staram się rozumieć, ale Moskwie jeszcze bardziej służy ukraińskie bagatelizowanie problemu i kult nie tylko samej UPA, bo tutaj sprawa jest nieprosta, ale nawet ludzi bezpośrednio w masakry zaangażowanych, jak Roman Szuchewycz. I to „służy Moskwie” o wiele bardziej niż „Wołyń”.

A rany, niestety, wcale zabliźnione nie są, nie można więc ich rozdrapać. Można co najwyżej rozbabrać coś, co babrze się i tak. Na Wołyniu miała miejsce gigantyczna tragedia, której nie można ot tak zlekceważyć i powiedzieć: „Było, co było, po co drążyć temat”. Takie upychanie jej pod dywan przez jedną stronę budzi histeryczne podkręcanie jej przez drugą, a im bardziej ta druga histeryzuje, tym głębiej ta pierwsza wpycha. Trzeba było nad Wołyniem odprawić wspólne modły, polsko-ukraińskie, z naciskiem na ukraińskie. Na ukraińską inicjatywę. Wtedy powstałby, być może, film taki, jaki powinien powstać – bardziej wyważony, mniej epatujący, bardziej zniuansowany, bardziej refleksyjny. Ale nie powstał, więc jest Smarzowski. Sorry.

Nie żeby można było liczyć na autokrytycyzm polskich obecnych władz, oczywiście. Dlatego też oburzenie polskich nacjonalistów na wyparcie „Wołynia” przez wielu na Ukrainie jedzie fałszem jak stąd do Jedwabnego i z powrotem. Ale i na autokrytycyzm władz ukraińskich też liczyć ciężko, a jeszcze ciężej po odwołaniu pokazu filmu w Kijowie i po sugestiach Borysa Tarasiuka, że Smarzowski może dostać na Ukrainę zakaz wjazdu.

Myślę, że można uznać to, co się dzieje wokół „Wołynia”, za przedsmak tego, jak mogą wyglądać stosunki międzynarodowe pomiędzy podmiotami, które na pierwszym miejscu stawiają nie dialog, bo dialog i próba zrozumienia innego to „rozmowa na kolanach”, ale „tradycyjnie” pojęty „narodowy interes” i „narodową godność”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. „Jest Smarzowski. Sorry, ale nie bez powodu”.
    Moze tez byc „sorki” ale dlaczego nie „przepraszam”? Taki mamy klimat a nawet klimaty?

  2. > „istoty z innego wymiaru, które w określonych warunkach reagują inaczej niż inni.”
    To wcale popularna postawa. Widziałem już listy do redakcji (publikacja w Dzienniku Zachodnim — Polska The Times) z antyukraińskim przesłaniem, dokładnie w tym duchu.

    > „Polacy powinni kręcić autokrytyczne filmy, bo każdy naród powinien przede wszystkim być autokrytyczny.”
    Postawa bardzo elitarna.
    Chyba dla zdrowia społeczeństwa powinna istnieć równowaga między elitarną i prowokującą do dyskusji autokrytyką, a zapewniającymi dobry sen snami o potędze. Zresztą te dwie rzeczy, wbrew pozorom, nie muszą być sprzeczne — japońskie kino samurajskie ekscytowało się pięknem i egzotyką własnej historii, rozprawiając się z tym, co uważano w japońskiej tradycji za złe, choćby tłamszeniem indywidualności, marginalizowaniem klas niższych i kobiet.

    > „Wtedy powstałby, być może, film taki, jaki powinien powstać – bardziej wyważony, mniej epatujący, bardziej zniuansowany, bardziej refleksyjny.”
    Nie widziałem jeszcze „Wołynia”, ale „nie dość wyważony, epatujący, nie dość zniuansowany, nie dość refleksyjny”, to akurat lista określeń, które narzucały mi się przy okazji wcześniejszych filmów Smarzowskiego.

  3. Bardzo dobrze opisany temat, Brawo dla autora. Od siebie dodam jako dziecko Kresowiaków, że wszystkie organizacje kresowiaków nie występują przeciwko Ukraińcom lecz przeciwko organizacji nacjonalistów ukraińskich OUN-UPA tych od Bandery, była to organizacja zbrodnicza i ludobójcza w stosunku do wszystkich grup etnicznych zamieszkujących zachodnią Ukrainę. Autor ma rację, że szkoda że tego filmy nie nakręcili sami Ukraińcy, wielka szkoda ale nie ma co na nich liczyć. Oni kręcą filmy ale jak to Polacy ich mordowali co trzeba zauważyć i wyzbyć wszelkich złudzeń. Podam przykład jeden z setek z Janowej Doliny gdzie OUN-UPA wymordowała kilkaset Polaków głównie kobiet i dzieci a jak Polacy postawili tablicę z napisem „zgineli tragicznie w 1943 r.” to Ukraińcy postawili swoją większą dla OUN-UPA że wtym miejscu ich bojownicy zlikwidowali placówkę faszystowską. Autorze niech się Pan wyzbędzie wszelkiej nadziei na uczciwe podejście do Wołynia przez Ukraińów, a im szybciej tym lepiej bo skończy Pan z zakazem wjazdu na Ukrainę!!!!.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Jest Smarzowski. Sorry, ale nie bez powodu”.
    Powtarzam pytanie: dlaczego „sorry” a nie „przepraszam” lub „вибачте”? Taki mamy klimat?

  6. Problem ukrainy to nie wolyn Polacy zrobili wolyn swoim Zydom tez i nie umieja sie do tego przyznac po 25 latach . Polacy wybili dechami okolo 200.000 Zydow , ukraincy wycieli pilami okolo 200.000 Polakow , bylo minelo . Problemem jest to ze dzisiejsza ukraina od 2 maja 2014 robi bez odpoczynku MALE WOLYNIE DLA SWOICH BYLYCH SASIADOW . Pali , morduje odciana glowy , gwalci , klamie . Stworzyla panstwo UPIORA ! w ktorym spod budki z piwem mozna zniknac w podziemnym wieziieniu mozna byc zabity panstwo niewoli i poddanstwa w ktorym czasy Janukowicza kojarza sie z najwieksza wolnoscia ! To ze Obama mial plany zwiazane z Ukraina i ma , to nie znaczy ze Polacy maja powtarzac przez ostanie 2 lata ukraina naszym przyjacielem jest ! Jest to kraj doszczetnie sterroryzowany , i zniewolony !!!!!!!!!!!!! Jak najdalej od nich !

  7. Niestety w moim odczuciu Ukraińcy zmarnowali te ostatnie 20 lat. Proszę zobaczyć, że myśmy startowali z bardzo podobnego pułapu – kartki na wszystko, kryzys, rozpad RWPG, potem ZSRR itp. itd. I teraz proszę zobaczyć gdzie doszliśmy my, a gdzie niestety zatrzymali się Ukraińcy. A że toczą teraz wojnę z Rosją, więc i podbijają narodowy bębenek bardzo podobny do tego, który wyciągnęły z zakurzonej szafy z napisem „koszmary przeszłości” dla własnych politycznych interesów obecne polskie władze. W tej narracji naród…. (tu wprowadź dowolną nację: Polaków, Ukraińców, Niemców, Węgrów…) jest zawsze ofiarą tępioną przez sąsiadów, a nigdy agresorem, czy zbrodniarzem, a ewentualne zbrodnie popełniane w imię tego narodu są co najwyżej formą samoobrony lub odwetu za mordy popełnione przez sąsiadów. Proszę nie liczyć na to, że Ukraińcy coś zmienią w tej narracji.

  8. Mi się film bardzo podoba. Oprócz tego, że jako dzieło sztuki jest niezwykle udany, udało mu sie również złapać ciekawą perspektywę: perspektywę człowieka, który płonie na stosie idei politycznych. Jeden jako oprawca, inny jako ofiara.

    Dlatego sądzę, że będzie raczej mostem łączącym ludzi niż narzędziem polityków do tworzenia konfliktów.

    Tworzenie filmów „pokutnych” (jacy to Polscy byli niedobrzy) nie ma sensu – po pierwsze samobiczowanie zaszło juz za daleko, po drugie jest w moralizowaniu jakaś arogancja, którą filme demaskuje: nienawiść jest tak samo ludzka jak miłość i mamy pewność, że takie sytuacje bedą się powitwarzać. Odczuwanie wyższości wobec postaw ludzi z tamtego okresu jest samooszukiwaniem się.

  9. Myślę, że zbyt dużą wagę przywiązuje pan do siły sprawczej tego filmu. Po nowym roku nikt nie będzie o nim pamiętał, trafi na półkę z „Katyniem” „Jackiem Strongiem”, czy „Miasto 44” – filmami, które może były ważne – choć nikt nie wie dlaczego – ale słabe filmowo, a „Miasto 44” wręcz kuriozalne.

  10. Panie Ziemowicie bardzo to wywazony wpis ale zawiera jeden blad i to podstawowy: pisze Pan, ze dla Ukraincow sprawa rzezi wolynskiej jest kwestia marginalna. Otoz nie jest – gdyby byla to by powiedzieli ,,bylo co bylo, sorry – jednajmy sie”. A tak nie jest – podobnie jest u nas z kwestia Jedwabnego*. A w zasadzie ,,Jedwabnych” – NAS jako obrazu nas czasu wojny w naszych oczach. Chcielibysmy byc narodem ,,Zosiek”, Karskich i Pileckich ale przeciez niejeden mial dziadka szmalcownika lub jego dziadek odbudowal chalupe po wojnie za zęby ,,Mośka”. Tak i Ukraincy NIE CHCA I NIE MOGA przyjac prawdy o tym jak UPA ,,walczyla” o Samostijna Ukraine. Uznali Banderow i Szuchewyczy za ojcow-zalozycieli i wpadli w pulapke. Teraz pojednanie na wzor polsko-niemieckiego nie wchodzi w rachube. Ich bohaterowie oprawcami kobiet i dzieci?Rozpruwali brzuchy i obdzierali ze skory? Palili niemowleta? Czy my bylibysmy w stanie pojednac sie z narodem (sytuacja hipotetyczna) ktory jako ojca-zalozyciela RFN stawia na pomniku np. gen. Heinza Reinefahrta – ktorego oddzialy wyrznely 40tys mieszkancow Woli podczas powstania warszawskiego? Bo oprocz wyrzynania Polakow ,,walczyl o Niemcy”? I ten kraj czynilby z tego ,,kwestie marginalna”? NIEMCY UZNALI (BO MUSIELI UZNAC) BEZMIAR ZBRODNI SWOICH ROZNYCH GENERALOW co otworzylo drzwi do pojednania ,,wybaczamy i prosimy o wybaczenie”.
    Czasy sa obecnie zle i ludzie ktorzy po OBU stronach wtedy doprowadzili swe narody na granice rzezi a niektorym udalo sie swoje narody pchnac krok naprzod (i nie ludzmy sie, ze ,,My Narod Polski” ,,genetycznie” bylismy tego kroku uczynic niezdolni, dzis znow podnosza lby i zaczynaja sie panoszyc. Ale to ci ,,normalni”, ,,racjonalni” politycy dla kilkunastu procent glosow, dla dowiedzenia, ze ,,cos robia dla swojego kraju” ta patologie wyciagneli na wierzch i zaprosili na salony. Gdyby ukrainskie elity nie byly kleptokracja to zaden Prawy Sektor by Ukrainy ratowac nie musial. Prawy Sektor z dobrodziejstwem swojego inwemtarza. Gdyby nasza PO nie udawala takiego ,,lepszego PiSu” i nie dbala o to by lad umow smieciowych byl nienaruszalny ale jasno zaproponowala wizje Polski nowoczesnej, europejskiej i zwiazanego z tym patriotyzmu to dzis mlodziez by nie miala alternatywe dla faszyzujacego patrootyzmu pisowsko-kibolskiego. Ale przeca lyse lby i wykrzywione nienawiscia mordy kibolskiej tluszczy demolujacej centrum Warszawy jakze skutecznie nabijaly punkty u wystraszonych mieszczuchow.
    Ps.moj wpis nt. filmu Wolyn pod artykule o nim pomimo, ze odnioslem sie MERYTORYCZNIE do kwestii, bez ferowania wyrokow np. jak polscy nacjonalisci: ,,ukrainscy rezuni wymordowali polskie owieczki”, pisalem wedle najlepszej posiadanej przeze mnie wiedzy no i przepadl w cenzu…pardon moderacji Polityki.
    * pomimo, ze pan Gross ujawnil i otworzyl oczy Polakom w tej kwesti podejrzewam, ze bynajmniej nie czynil tego zgodnie z tukidydesowa zasada ,,sine ira et studio”. Z

  11. Tradycyjnie pojęty narodowy interes i narodowa godność jest artykułem pierwszej potrzeby dla tych co wstali z kolan.
    Nie ma na to rady.
    Powstawanie z kolan w tej części Europy ma niewygasającą tradycję.
    Nieuchronnie co czas jakiś.

  12. Panie Redaktorze,

    Pana wpis blogowy jest krzykiem przerażenia, czyli skondensowanym odczuciem tego co Pan napisał na sąsiedniej stronie o stosunkach Polsko – Ukraińskich.
    Mam podobną do Pana ocenę stosunków panujących między obu krajami.
    Szczerze mówiąc nie widzę, w dającej się przewidzieć przyszłości, możliwości przyjaznej współpracy Polski i Ukrainy.
    Już teraz Ukraina będąca w potrzebie wypchnęła Polskę z grona decydentów mających na celu uregulowanie kryzysu w stosunkach z Rosją, bo Polska zachowywała się jak słoń w składzie porcelany.

    Mity nakreślone przez księcia Giedroycia, to teraz tylko temat na seminaria dla studentów historii o idealistycznym podejściu polskich intelektualistów do realiów środkowoeuropejskich.

    Te państwa dzieli nie tylko okrutna historia, ale i możliwa przyszła rola w Europie.
    Sarkastycznie oceniając obecną sytuację polityczną i społeczną tych krajów nietrudno zauważyć, że to Ukraina wywiera większy wpływ na Polskę, która przejmuje ukraińskie standardy, niż odwrotnie.

    Kraje te będą ze sobą w przyszłości rywalizowali o wpływy w Europie.
    Trzeba tu o razu zaznaczyć, że potencjał Ukrainy prawie pod każdym względem jest większy niż Polski.
    Na to będą się nakładać zaszłości, które wiszą nad stosunkami między naszymi krajami niczym miecz Demoklesa.

    Trzeba przyznać, że dobrze nakreślił Pan grozę wiejącą we wzajemnych relacjach Polski i Ukrainy.
    Atmosferę tę podkręcają nawiedzeni politycy z ulicy Nowogrodzkiej.
    Przywódca tej formacji sam jest od urodzenia w czarnej dziurze ale programem jego, bez zrealizowania którego nie chce on zejść z tego padołu, jest wciągnięcia za sobą także tego nieszczęsnego kraju.

    Warto żeby Pański tekst przeczytał lider formacji, która tworzy obecną nadrzeczywistość polityczną w Polsce.

  13. Rzecz w tym, że gdyby w 20 leciu wojennym Polska odwołała się do tak brutalnych metod jak OUN-B to Wołynia, ani akcji Wisła by nie było, bo w 1939r. na Ukrainie by już nie było Ukraińców. Mordy na Polakach, bowiem wynikały nie z odwetu Ukraińskiego chłopstwa, lecz z kalkulacji politycznej łajdaków, którzy zlikwidowali opozycję wobec swojego nurtu w Ukraińskim ruchu niepodległościowym. I myślę, że taka jest wymowa filmu o Wołyniu. Zresztą Polacy mieszkający na terenie Zachodniej Ukrainy doskonale to i tak rozumieliby i bez tego filmu. A my ich potomkowie tym bardziej. Jeśli natomiast chce Pan porównywać ludobójstwo Ukraińców do udziału Polaków w zbrodniach hitlerowskich, które przecież miały podwójny charakter masowych zabójstw i rabunku mienia, to niech Pan przynajmniej będzie odważniejszy i porówna do Jedwabnego i Wołynia też ludobójstwo na naszych elitach i Polakach w granicach żywiołu polskiego na wschodzie przed i w czasie wojny. I niech Pan nie zapomni o udziału Żydów w tym ludobójstwie oraz motywacji. Nienawiści do Polaków, chęci rabunku i gwałtów, oraz uzyskania dominującej pozycji dla swoich współziomków.