Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka Między Rurytanią a Molwanią - Blog Ziemowita Szczerka

3.02.2015
wtorek

Wojna o Donbas, którego nikt nie potrzebuje (lecz nikt się do tego nie przyzna)

3 lutego 2015, wtorek,

Wojna na Ukrainie to paradoks na paradoksie. Toczy się, mimo że odpadnięcie Donbasu byłoby w zasadzie wszystkim na rękę. A najmniej – Rosji.

Na drodze na Debalcewo stał blok-post. W stronę miasta armia ukraińska pompowała coraz więcej wojska. Z peremiria, zawieszenia broni, niewiele już zostało, i znów trzeba było liczyć się z tym, że separatyści będą chcieli zamykać kocioł. Zresztą wszyscy wojskowi powtarzali nam, żebyśmy przypadkiem nie pisali, że to separatyści. Separatyści, mówili, owszem, też tam są, ale głównym problemem są po prostu Rosjanie.

W ostrzeliwanym Popasnem żołnierze nadrabiali minami, ostrzał nie robił na nich wielkiego wrażenia, ale gdy słyszeli strzały z broni ręcznej, robili się nerwowi. Wszyscy widzieli filmy w Youtube, na których separatyści znęcają się nad jeńcami. I wszyscy mieli dość tej wojny. Szczególnie ci z poboru.

Żołnierzom nie podobało się, że muszą tkwić na wschodzie Ukrainy, wielu z nich zresztą, szczególnie tych z ukraińskojęzycznego zachodu kraju, jest tam pierwszy raz w życiu i czuje się trochę jak w innej rzeczywistości. Dopóki wiedzą, że bronią kraju przed rosyjską agresją, to ich motywacja jest jasna i oczywista. Ale gdy pojawia się temat prawa Donbasu do separacji – z motywacją zaczyna być gorzej. Jeśli chcą – słychać tu i tam – to niech idą w czorty. Tak samo, jak i ten Krym.

Jeśli chodzi o lokalnych mieszkańców, to niektórzy ich popierają, machają przejeżdżającym kolumnom, ale częściej jednak żołnierze są wyklinani do żywego.

– Po co tu przyjeżdżacie – wrzeszczą mieszkańcy. – Ściągacie na nas ogień, sami bombardujecie, czemu nie pozwolicie ludziom żyć jak chcą!

I żołnierze sami coraz częściej się nad tym zastanawiają.

Na Ukrainie, szczególnie zachodniej, już od dawna mówiło się, że jeśli wschód, a konkretnie Donbas i Krym, będzie miał ochotę pójść sobie w swoją stronę – droga wolna. Wprost mówił o tym Jurij Andruchowycz, dawał do zrozumienia Jarosław Hrycak. By przytoczyć tylko najgłośniejsze nazwiska. Rozmaici publicyści podawali korzyści płynące z takiego stanu rzeczy: odpadają regiony głosujące tradycyjnie na opcję promoskiewską, odpada największy kamień ciągnący kraj w stronę Rosji. Wielu pisało, że z odpadnięciem Donbasu skończy się konieczność dotowania tego regionu, a z odpadnięciem Krymu – dziwaczna sytuacja, w której na terenie jednego państwa stacjonuje flota innego. Słowem – opcja moskiewska odpada, pozostaje powoli i konsekwentnie, już bez ciągnącego w drugą stronę silnika, iść w stronę Europy.

Z tego samego notabene powodu odpadnięcie od Ukrainy Donbasu byłoby nie na rękę Moskwie. Ukraina, zerwawszy donbaską kotwicę, byłaby o wiele bardziej mobilna, a jej zachodnia integracja, bardzo nie na rękę Moskwie, mogłaby przyspieszyć. Dlatego trzymający Ukrainę na wschodzie Donbas to sytuacja bardzo Rosji na rękę. Dodatkowo – ktoś będzie musiał Donbas odbudować.

Jeśli pozostawałby on w granicach Ukrainy, choćby tylko formalnie – musiałby to robić Kijów. Kijów, notabene, byłby też odpowiedzialny za wszystko, co by się w Donbasie działo, a dziać by się mogło wszystko, co by tylko Moskwa zachciała. Bo nikt nie ma wątpliwości, kto będzie na Donbasie rządził naprawdę, niezależnie od tego, jak się dalej potoczy cała akcja. Jeśli natomiast Ukraina zgodziłaby się na secesję Donbasu – odpowiedzialność za odbudowę regionu, rekonstrukcję i przeorientowanie jego gospodarki spadłyby na Rosję.

Słowem – Ukraina, jeśli zaczęłaby aktywnie odwojowywać Donbas, grałaby na korzyść Rosji.

Zresztą na Ukrainie mało kto tak naprawdę ma ochotę przywracać ukraińskie rządy w Donbasie.

Nieoficjalnie przyznają to politycy, nie tylko ukraińscy. Oficjalnie jednak nikt nie śmie powiedzieć tego na głos pierwszy. Gdy Kijów nic nie robił podczas organizowania w Donbasie referendum niepodległościowego – wylało się kijowskim politykom na głowy wiadro pomyj. Kto żyw, spieszył krytykować: co to za państwo, jak można pozwalać, by separatyści, nieniepokojeni przez nikogo, chodzili z bronią po ulicach, organizowali nielegalne referenda. Zaczął Kijów działać – krytykować nie bardzo jest jak. Poza tym – po Majdanie, w którym uczestniczyli też ludzie z Donbasu, w obliczu faktu, że po stronie ukraińskiej walczy mnóstwo donbasytów (głównie bataliony Donbas, Szachtarsk, Ługańsk, ale i skrajnie prawicowy Azow i inne) odpuszczenie tego regionu odebrane by zostało przez wielu jako zdrada i każdy polityk, który podniósłby ten temat, szybko pożegnałby się z karierą polityczną.

Jak dotąd jednak to nie od Ukraińców zależy rozwój sytuacji.

Na filmach zamieszczanych na Youtube widać, co się dzieje po drugiej stronie frontu. W Wuhlehirsku (po rosyjsku – Ugliegorsku), niedaleko Debalcewa, stoją uzbrojeni ludzie, którzy nie wiedzą, jak nazywa się ta miejscowość, ale zapewniają za to, że „jest nasza, i to jest fakt”. Wyglądają na lepiej wyposażonych niż ukraińska armia. Wuhlehirsk, atakowany od strony Jenakijewa, rodzinnego miasta Wiktora Janukowycza, został zdobyty, ale ze sporymi stratami. Separatyści i pomagający im Rosjanie starają się wyprzeć Ukraińców z tzw. worka Debalcewskiego, wcinającego się głęboko, na kilkadziesiąt kilometrów, pomiędzy DRL i ŁRL: „Noworosja” stara się ściąć ten klin.

Aleksandr Zacharczenko, premier nieuznawanej DRL, zapowiedział „dobrowolną mobilizację” do wojsk „noworosyjskich”: ma je zasilić 100 tysięcy żołnierzy, przy czym – jak spekulują dziennikarze – mobilizacja ta może być mydleniem oczu, a zamiast powołanych bojowników na terenach „republik ludowych” pojawią się kolejni rosyjscy żołnierze. Zacharczenko zapowiadał rozszerzenie DRL do „granic obwodu donieckiego”, co oznaczałoby nie tylko zamknięcia kotła debalcewskiego, ale i zamiar podbicia m.in. Mariupola i powtórne włączenie do „Noworosji” Artiomowska, Kramatorska i Słowiańska.

Tak więc wojna o Donbas, którego nie potrzebuje ani Rosja, ani Ukraina (ale żadna ze stron się do tego nie przyzna), trwa.

Więcej o życiu na ukraińskim froncie w najnowszym numerze POLITYKI.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. Wszystko to dało się uniknąć wystarczyło po prostu nie organizować puczu przeciwko Janukowyczowi.

  2. Zapomina Pan o jednym: to wszystko dzieje sie w Europie. Przesuwanie granic wiadomo czym sie skonczylo w pierwszej polowie 20 wieku. Jednym z celow powolania Unii Europejskiej bylo stworzenie pokojowej Europy bez rewanzyzmu i rozwiazywania problemow granicznych silowo. Niestety w przypadku Jugoslawii potrzebna byla zewnetrzna interwencja ktora zapobiegla wyciaganiu demonow historii. W przypadku Ukrainy zachod jest bezsilny, bo w rozrobe jest zaangazowane mocarstwo nuklearne. Swiat nigdy nie zaakceptuje nielegalnego zaanektowania Krymu i nigdy nie zaakceptuje zbrojnego odrywania nastepnych kawalkow Ukrainy. Rosja swym zachowaniem pokazuje ze nie nalezy do Europy. Tym bardziej ze do niej juz nikt jej nie zalicza, na dodatek zaczyna miec obawy co do jej polityki tez i Azja. Bo wiadomo ze skoro gwalca prawo miedzynarodowe na zachodzie, jaka gwarancja ze nie beda tego robicv na wschodzie? Przeciez taki Kazachstan jest znacznie wiekszy od Ukrainy, a kiedys byl tez czescia imperium. Zatem kazdy rozumie ze jak sam piwa nawarzy to przychodzi mu je wypic. Rosja na razie pije to piwo nawarzone na zachodzie. Ale duzo przed nami. Bo nawet Lukaszenko obawia sie ze po Ukrainie przyjdzie kolej na Bialorus. A potem bedzie Kazachstan. Tak ze poczekajmy, nie stawiajmy zbyt wczesnie diagnoz.
    Rosyjska choroba jest bardziej gleboka niz myslicie. Oni marza o ZSRR bis.
    Chca byc znowu swiatowym mocarstwem.

  3. @Marcin
    „Swiat nigdy nie zaakceptuje nielegalnego zaanektowania Krymu”

    Na Krymie było referendum.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ fidelio
    Kto zarzadzil to referendum? Nie zapominaj ze Ukraina nie jest federacja. Tylko w krajach federacyjnych referendum moze skutkowac wystapieniem z federacji. Tyle ze na takie wystapienie musi wyrazic zgode tez i rzad federacyjny. Nie naginajmy wiec prawa do nielegalnych poczynan Rosji.

  6. Marcin

    jak to bylo z Kosovem?

  7. Prawie rok mija od tragicznej kumulacji dramatu na Ukrainie. I dopiero teraz pojawia się w Polityce młody dziennikarski głos, który chłodnym okiem, nieomal celująco ocenia sytuację społeczną, polityczną i także militarną regionu. Skoro Politykę dopiero teraz stać na red. Ziemowita Szczerka, do dlaczego Polska ma ciągle nie mieć, jako ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetynę ?.

  8. @Marcin
    „Kto zarzadzil to referendum? Nie zapominaj ze Ukraina nie jest federacja. Tylko w krajach federacyjnych referendum moze skutkowac wystapieniem z federacji. Tyle ze na takie wystapienie musi wyrazic zgode tez i rzad federacyjny. Nie naginajmy wiec prawa do nielegalnych poczynan Rosji.”

    Skoro prowincja Serbii Kosowo mogła ogłosić niepodległość, to analogicznie to samo mógł zrobić Krym.

    „Prawo międzynarodowe nie zawiera zakazu ogłoszenia deklaracji niepodległości” – uzasadnił Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze wyrok w sprawie niepodległego Kosowa.

    „Czyli, zdaniem sędziów MTS (dziesięciu było za, czterech przeciw), deklaracja niepodległości Kosowa została ogłoszona legalnie. To uzasadnienie ma swoistą logikę: brak zakazu jest, w rozumieniu Trybunału Międzynarodowego, przyzwoleniem.

    Do Międzynarodowego Trybunału w Hadze zwrócił się Belgrad, uznając, że jego prowincja, ogłaszając niepodległość naruszyła integralność terytorialną Serbii. Trybunał badał sprawę przez wiele miesięcy, przesłuchując oprócz stron konfliktu również przedstawicieli 29 państw, wśród których były Stany Zjednoczone – entuzjasta tej suwerenności oraz Rosja, która Kosowa nie uznała. Przedstawiciele Serbii, na poparcie swego stanowiska przywołali rezolucję 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ, która lokowała Kosowo w granicach Serbii i gwarantowała nienaruszalność granic państwowych. Wydawało się, że Trybunał, który jest najwyższym organem sprawiedliwości ONZ wyda werdykt, w którym jeden agenda ONZ nie zaprzeczy deklaracjom innej, bardzo zresztą prestiżowej. Prisztina ogłosiła niepodległość jednostronnie w 2008 r., po dwóch latach wojny i dziewięciu latach administrowania prowincją przez siły międzynarodowe. Zdaniem władz w Prisztinie, suwerenność była i jest wyrazem woli narodu i do przeszłości nie ma już powrotu. Ludność Kosowa to w 90 proc. Albańczycy i ich wolą jest posiadanie własnego państwa.”

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1507496,1,wyrok-ws-niepodleglego-kosowa.read

  9. I ciąg dalszy tego artykułu, z bardzo istotną konkluzją:

    „Ale ten kij ma dwa końce. Sankcjonuje każdą próbę secesji. Także na Bałkanach, gdzie secesji chcą Albańczycy w Macedonii. Hiszpania, Grecja i Bośnia do dziś nie uznały Kosowa, bo również obawiają się próby zmiany swych granic. Właściwie żadne granice w regionie nie są dziś, w świetle wyroku MTS, pewne. Skoro Trybunał uznał prawo ludzi do samookreślenia za ważniejsze niż integralność terytorialna. Problem ma też Gruzja, nie uznająca samodzielności Osetii Południowej i Abchazji, które, zgodnie z tym samym prawem międzynarodowym, stanowią jej integralną część. Oraz Rosja wobec separatystów z Kaukazu. I nic nie pomoże powtarzanie, że wyrok trybunału nie ma mocy wiążącej dla państw. Belgrad już dziś podkreśla, że Kosowa nie uzna nigdy. Ale wiele grup etnicznych dostrzega w tym werdykcie przyzwolenie na separatyzm. Zobaczymy, czy ten worek roszczeń rozwiąże się i z jakim skutkiem.”

  10. Prawo do cywilizowanego rozwodu, wprowadzono stosunkowo niedawno.
    Prawo do secesji, również musi trochę odleżeć.
    No, chyba że siłą wymusi się podział danego kraju okupiony tysiącami- jak to bywa w wojnie domowej- trupów.
    Metropolie niechętnie pozbywają się prowincji, niestety.

    Poza tym, problem jest źle ustawiony.
    KAŻDA prowincja oddzielająca się od Rosji, będzie miała do tego niezbywalne prawo.
    Każda przyłączająca się, takiego prawa nie ma…..
    Wszystko co ROsje osłabia, jest z definicji dobre.
    Wszystko co osłabia USA lub jej sojuszników, jest z definicji złe.
    Nawet pare rządów wymieniono, by takiemu złu zapobiec…..

  11. @fidelio
    Na Krymie było referendum, które zostało uchwalone głosami krymskiego parlamentu pod muszką rosyjskich żołnierzy. Mówi o tym sam Igor „Girkin” Strielkow.

    https://www.youtube.com/watch?v=aelwn_UfeN0

  12. To przerazajace, jak duzo ludzi, tez w Polsce, argumentuje:
    – Krym zawsze byl (podobno) rosyjski
    – wiekszosc w Donbasie jest (podobno) Rosjanami
    a wiec itd.

    Przeciez w ten sposób mozna byc wybaczyc zabranie sobie Gdanska i wejscie do Sudetenlandu (ale tez np. Polski do propagandowego „Zaolzia” – wlasciwie do dzisiaj Polacy nie widza niczego zlego w tzw. „powstaniach” tzw. „slaskich”, a przeciez bylo to dokladnie 1:1 to samo sie dzieje na wschodniej i poludniowej Ukrainie, ale tez teraz juz powoli w Naddniestrzu itd. ). Adolf/Wladimir przeciez „tylko dobrze chcial/chce”, zreszta Karaczicz takze. No nie ? 🙂 🙁

    Zgadzam sie, bardzo sie zgadzam z p.Marcinem.

    Nie wolno ignorowac: to nie wojna o Donbas, to nie wojna z Ukraina. To tak naprawde atak na nasza europejska cywilizacje, nasz way of life, nasz system polityczny, nasz dobrobyt, nasza przyszlosc itp. !!!

  13. Jeżeli nawet Putin chce zbudować imperium, to na pewno nie drogą podbojów militarnych, ponieważ w dzisiejszych realiach geopolitycznych wszczynanie wojen ze wszystkimi swoimi sąsiadami, jest drogą donikąd. Putin jest świadomy tego, że sama Rosja, bez sojuszników, niewiele znaczy. Nie po to Rosja tworzy BRICS, nie po to tworzy unię celną z byłymi republikami ZSRR, i nie po to stara się związać gospodarczo z Europą, by następnie napadać na swoich partnerów gospodarczych. Natomiast Ameryka ma w tym interes geopolityczny, by rozbić więzi gospodarcze między Europą a Rosją, a w dalszej perspektywie między Rosją a Azją. Powstanie organizmu gospodarczego na terenie Eurazji, w którym Rosja, państwa europejskie, azjatyckie i arabskie prowadzą z sobą niczym nie skrępowaną wymianę gospodarczą, jest zagrożeniem dla światowej hegemonii USA. I to jest właśnie przyczyna tych wszystkich arabskich wiosen, kolorowych rewolucji, Majdanów itd.Chodzi o to, żeby siać tzw. kontrolowany chaos na terenie Eurazji, a Europę Zachodnią jeszcze bardziej podporządkować sobie poprzez jakiś układ o transatlantyckiej wymianie handlowej.

  14. @slonzok
    „To przerazajace, jak duzo ludzi, tez w Polsce, argumentuje:
    – Krym zawsze byl (podobno) rosyjski
    – wiekszosc w Donbasie jest (podobno) Rosjanami”

    Ale tu nikt takiej argumentacji nie zastosował, więc o co chodzi?

  15. Ale i tu w niektórych miejscach podzwiekuje, ze Rosja zostala zmuszona, nie miala innego wyjscia itd.

    Pelacam : swietny aktualny artykul, niestety po niemiecku, moze kogos interesuje:
    http://www.welt.de/debatte/kommentare/article137063659/Putin-ist-der-Mentor-fuer-extreme-Linke-und-Rechte.html

    Tak, te same argumenty z lewa i prawa, to samo „zrozumienie”.
    Tez widze mase kupionych dziennikarzy i innych „multiplikatorów”, w praktycznie wszystkich wazniejszych europejskich krajach.
    Kase dostaje nawet LePen, sami przyznali ze wzieli kredyt z Moskwy. Zreszta np. Budapest tez. A teraz bedzie Grecja. – Niewykluczone, ze kampania wyborcza sfinansowana przez ruska ambasade……

    Pozdrawiam Wszystkich.

  16. Z niem.art. powyzej: „Putins Ziel ist nicht nur, die unabhängige, demokratische Ukraine zu zerstören und endgültig der Vorherrschaft Moskaus zu unterwerfen. Auf längere Sicht geht es ihm darum, die EU zu zerschlagen oder doch zumindest aus dem transatlantischen Bündnis herauszubrechen. Sind die USA erst einmal vom Kontinent verdrängt, so das Kalkül der Kreml-Strategen, könne ganz Westeuropa unter Kontrolle gebracht werden.” Dokladnie – o to chodzi. Mianowicie: o znacznie wiecej niz tylko Ukraine, a nawet jej maly skrawek !

    Absolutnie nie ejstem fanatykiem albo hardlinerem, ale najwyzszy czas otworzyc oczy: mamy tu do czynienia z „clash of cultures/civilisations”. I sie powoli obudzic !!

  17. @Slonzok
    „Ale i tu w niektórych miejscach podzwiekuje, ze Rosja zostala zmuszona, nie miala innego wyjscia itd.”

    Odnoś się do konkretnych wypowiedzi, inaczej dyskusja nie ma sensu.

  18. @fidelio
    „Na Krymie było referendum.”

    Piszesz o ty tak, jakby to „referendum” było przez Boga przeprowadzane. Masz jakąś wiedzę na temat tego, jak i przez kogo ono było organizowane? Wiesz, kto w nim w końcu głosował? Masz pewność, że te liczby nie były sfałszowane? Ilu miałeś obserwatorów na tym referendum? Skąd byli? Daj mi odpowiednią ilość wojska i kasy, to Ci takie „referendum” w wielu miejscach będę mógł przeprowadzić i byś się mocno zdziwił, co by z tego wyszło. No bo przecież musiałbyś zaakceptować – referendum to referendum.

  19. @Młody dziennikarski głos Pan Ziemowit Szczerek pisze szczerze.
    O jednym tylko jeszcze nic: Ten Donbas to nie jest część Ukrainy ani Rosji tylko własność paru cwaniaków miliarderów, którzy utrzymują te bataliony o wspaniale dźwięczących nazwach. Donieck, Donbas czy Azow nie walczą o Ukrainę tylko o własność Panów Wielmożów tych ziem i o mieszkających tam niewolników. Jak za dawnych dobrych czasów.
    Mnie my baaardzo interesowało jaki to ma wpływ na sytuację. O jednym wiem, że w Dniepropetrowsku nikt nie strzela bo potencjalni powstańcy zostali wystrzelali przez Azow. I czy to jest wojna wyzwoleńcza narodu … spod panowania ukraińskiego? Z wkładką CIA ( tym też ani słowa)?
    Jak to jest?

  20. No dobra, szan.Fidelio, np.:
    >fidelio: „Na Krymie było referendum”
    Chyba zartujesz, na tym poziomie nie ma po co, bo o czym, dyskutowac.

    To, co, kawalek Wilna mozna by odgryzc – bo tam i naokolo Polacy ?
    A Rosjanie w kilku regionach baltyckich. Mam kumpla z puszty, temu tez sie sni wielki Magyrorszag. Gdzie problem, zorganizujemy co trzeba, nawet „dziennikarzy” sie zalatwi. A potem festyny ludowe.
    Uzasadnienie mozemy skopiowac, bo wszystko juz bylo.

    No, ale przedtem trzeba troche zorganizowac, przeniknac, dofinansowac, zaopatrzyc w material propagandowy, zalozyc sklady broni (á propos, btw, por.: polskie Grupa „Wawelberg”, akcja „Lom”, …). Aha, kilku profesorów i szczekaczy przydaloby sie, no ale takich u nas nie brak.

    Orkiestre i statystyka do/od wyborów chetnie i tanio zalatwie, osobiscie wymysle nowe dizajnertskie emblematy itp. Na zyczenie: z orlem (jedna glowa, w lewo, w prawo, dwie glowy, czarny, bialy, zloty, srebrny?) albo moze jednak lew lub tygrys ? Ty przejmij zalatwienie odpowiednich audycji radiowych transortu i fanatycznych „hajotów” (moga byc harcerze, ale najlepiej nazwiemy ich „Jedna Wspólna Wielka Czysta Polska”). Kilku czarnych tez by sie przydalo, z woda swiecona.

    Tylko potem sie nie dziw, jak Wegry, Rumunia, Ukraina, Serbia, Bosnia-H., Bulgaria, Turcja, Chorwacja, Albania, Slowacja, ….. podaza tym tropem. – A po Europie pozostanie tylko piekne slowo na dymiacym sie szyldzie.

    PS: Dziwne i zabawne tylko, ze tu w Polsce boicie sie nawet slowa „(samorzadowa) autonomia” i nie pozwalacie sie niektórym obywatelom zarejestrowac jako stowarzyszenie (np.ZNSL).

    Conclusio: Marcin ma racje – konsekwentnie, „ani milimetra”, tzn. nie tolerowac i akceptowac tego ichnego przekraczania krok po kroku wszelkich granic, geograficznych, moralnych, oziomu i fairplayu. Bo tym tylko karmilibysmy potwora, glaszczac go i udajac ze nie ma problema, ale z coraz wiekszym potem strachu na czole.

  21. @denis
    „Piszesz o ty tak, jakby to “referendum” było przez Boga przeprowadzane. Masz jakąś wiedzę na temat tego, jak i przez kogo ono było organizowane? Wiesz, kto w nim w końcu głosował? Masz pewność, że te liczby nie były sfałszowane? Ilu miałeś obserwatorów na tym referendum? Skąd byli? Daj mi odpowiednią ilość wojska i kasy, to Ci takie “referendum” w wielu miejscach będę mógł przeprowadzić i byś się mocno zdziwił, co by z tego wyszło. No bo przecież musiałbyś zaakceptować – referendum to referendum.”

    Wynik referendum mnie kompletnie nie dziwi, ludność zamieszkała na Krymie była jawnie prorosyjska, rosyjsko-języczna, a na zachętę dostali podwyżkę świadczeń typu emerytury. Jeśli ktokolwiek choć trochę zna tamtejsze realia to wynik referendum go nie dziwi.

  22. @SLONZOK
    „To, co, kawalek Wilna mozna by odgryzc – bo tam i naokolo Polacy ?”

    Przecież nie ja wymyśliłem ten regułę, tylko wszystko to jest konsekwencją precedensu kosowskiego. Skoro piszesz na blogach Polityki to przynajmniej czytaj artykuły z tego pisma, masz tu fragment na ten temat:

    ” Właściwie żadne granice w regionie nie są dziś, w świetle wyroku MTS, pewne. Skoro Trybunał uznał prawo ludzi do samookreślenia za ważniejsze niż integralność terytorialna. ”

    Teraz kumasz?

  23. @fidelio: mówisz coś w stylu: „UE i USA naruszyły prawo międzynarodowe byłej Jugosławii, więc teraz naruszenie prawa przez FR jest jak najbardziej uzasadnione”. Pomijasz tu jedną drobną ,ale ważną różnic: wojna w Jugosławii została wywołana przez lokalnych nacjonalistów i była przez UE i USA gaszona, bo widać w końcu zaczęła zagrażać tzw. stabilności regionu i wkurzać bogate państwa europejskie, np. Niemcy, do których kierowała się większość uchodźców. W przypadku Ukrainy, inicjatorem całej tej rozróby jest Rosja, przestraszona koniecznością negocjowania pobytu floty w Sewastopolu. Jest ona także stroną tego konfliktu, gdybyś tego nie zauważył. Konflikt na Ukrainie można porównać do drugiej wojny w Iraku czy też wojny w Gruzji, tzn. mocarstwo napada mniejsze państwo by załatwić jakieś tam swoje interesy. Była Jugosławia to była jednak inna bajka, chociaż skutek, tzn. buforowe państewko mniejszości jest taki sam.

  24. SLONZOK
    3 lutego o godz. 23:49 171

    Cyt: „To, co, kawalek Wilna mozna by odgryzc – bo tam i naokolo Polacy ?”
    Dokładnie tak zrobiła II RP – wybrała się zbrojnie na Litwę i wyrwała Wilno z połową Litwy Litwinom i skleiła z Polską. Możesz to sprawdzić na mapach. Bardzo ładny kawał przedwojennej Polski.
    Polska jest z tego bardzo dumna.
    Podobnie zrobiła Polska z terenami dzisiejszej Białorusi i Ukrainy. 1/3 Ukrainy należała do Polski i Polska tam rządziła, a nie miejscowi autochtoni. Miejscowi byli niewolnikami, Polacy -ich panami. Za co w czasie II wojny światowej Polakom głowy ucinali.
    Historia jest troszeczkę skomplikowana, a racje nie zawsze zerojedynkowe.

  25. SLONZOK. 3 lutego o godz. 21:08
    ====================
    .
    >>> To tak naprawde atak na nasza europejska cywilizacje, nasz way of life, nasz system polityczny, nasz dobrobyt, nasza przyszlosc itp. !!! >>>
    .
    Ej! Niech Pan uważa. Chyba się Pan zapowietrzył…

  26. Bedziemy jak zwykle miesem armatnim wykonujac zalecenia banksterow z Wall St. Z sasiadem trzeba zyc dobrze. Jesli Niemcy nie zamierzaja sprzedawac broni Ukrainie , to dlaczego nasz NIERZAD sie do tego pcha ? Schedyna i Muchomorowski ewakuuja sie do Rumunii a nas zostawia na lasce armii rosyjskiej.
    Niudolni politycy, ktorzy nawet kolei czy autostrad nie potrafia dobrze zorganizowac do wojny nie powinni sie pchac. Rosja, podobnie jak Ameryka, kieruje sie interesem imperialnym i ma takie samo prawo do Krymu,co Ameryka do Hawajow.

  27. @SLONZOK
    Ten cytat z die Welt to chyba kopia z Volksstürmer tak z 1941 kiedy to komunizm przygotowywał się do ataku i trzeba było bronić cywilizacji i europejskich wartości Adolfa. Nieźle też oddaje stan umysłu niektórych kręgów z Niemiec, akurat tych z okolic die Welt, choć nie całych Niemiec. Nie na darmo w Europie pokazuje się Merkel w pozie Bismarcka czy z wąsikiem. Dla wielu Niemcy zaczynają być podobni do tych tuż sprzed I WŚ. A do tego potrzebny jest wróg szykujący agresję. Znamy ten stan umysłu. Marne widoki.

  28. art
    3 lutego o godz. 21:13
    Ocena bardzo rozsądna. Od początku było jasne że to gra Ameryki na osłabienie Rosji i Unii. Tylko ja nie wiem dlaczego przywódcy Unii dali się w to wciągnąć. (liczenie na ugranie czegoś dla Unii było liczeniem na cud)

  29. Trochę spózniony.
    Z podkastu wypowiedz Jana Petranka seniora,wielce szanowanego czeskiego publicysty.

    http://media.rozhlas.cz/_audio/03308889.mp3

    po czesku ale zrozumiale.

    Oraz opinie Pata Buchenana ,w polityce USA od zawsze,na które powołuje się Petranek

    http://www.theamericanconservative.com/author/patrick-j-buchanan/

    po angielsku/amerykańsku ale zrozumiale.