Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.06.2017
wtorek

Debbie Harry ostrzega przed zagładą cywilizacji, a potem śpiewa „na na na na”

20 czerwca 2017, wtorek,

To już w sumie nudne i wydaje się zbyt oczywiste, ale co jakiś czas – mimo wszystko – wraca jak ten słoń pośrodku pokoju, którego się niby nie dostrzega, ale czasem jednak człowiek się potknie o trąbę i myśli: kurwa.

Niby relacja Republika Weimarska – III Rzesza względem III RP – IV RP została już wielokrotnie dostrzeżona, skomentowana i tak dalej, ale niewiele z tego wynikło. Jedni pieją, że to zakaz, haram i nie wolno porównywać, że to histeria i absolutnie niedopuszczalne, inni się pocieszają, że być może faktycznie.

Być może faktycznie, bo się skalą różni. Ale mechanizm ten sam. To odejście od zdegenerowanej sztuki ku narodowej, od tych paskudnych indywidualnych odruchów do zdrowej masowości, ta deifikacja państwa i obrzydzenie do piątych kolumien stojących za „degeneracją” czasów minionych, ta wiara w teorie spiskowe, te mowy nienawiści, szukanie wrogów, ta wolność rozumiana jako „wolność bycia dumnym członkiem narodu”, ta niezgoda na niewygodne porównywanie procesów zachodzących w św. ojczyznie z innymi historycznymi, które się albo źle skończyły, albo św. ojczyzna potępiła, bo były przeciwko niej wymierzne, ten egoizm, cynizm polityczny, to przejmowanie państwa i urządzanie pod „geniusza prowadzącego”, wreszcie „genusz prowadzący” jako najwyższy arbiter i w zasadzie jedyny mechanizm kontrolny („ach, gdyby Hitler wiedział, toby się nie zgodził”)…

Nawert procent ludzi, który poparł hitlerowców w wyborach (33 procent) to mniej więcej tylu, ile poparło Kaczyńskiego, Le Pen, Wildersa i resztę tej radosnej czeredki. 70 proc. zostało nieaktywnymi.

Leder miał rację: do nazizmu, owszem, kawał drogi, ale – co mało odkrywcze – mechanizmów podobnych w ciul. I nie widzę powodów, żeby o tym podobieństwie mechanizmów nie mówić.

Jeżdżę sobie po Czechach i czytam kolejną książkę na ten temat, i znów co chwila odkładam przez tego słonia pieprzonego, bo się o trąbę potykam. Tym razem to jest „Historia społeczna III Rzeszy”. Czytam, jakbym niusy czytał.

W Niemczech doszło do wyładowania, po którym ta burza, na którą się zbierało, zalała świat i się wypaliła. Tylko że Niemcy eksplodowały na zewnątrz, Polska (w tych okolicznościach, na szczęście) takich możliwości nie ma. Może więc cała ta gromadzona energia wyładować się do wewnątrz i wtedy spalą nam te wszystkie KryPy, Razemy, place hipstera itd. Może się wcale nie wyładować i wtedy ten szajs będzie gnił jak PRL w latach 80., aż się rozlezie jak mokra gazeta w palcach.

A może, po prostu, dostaną w dupę w wyborach, bo tych raczej nie będą próbowali sfałszować (kwestia skali i możliwości, tak, tak, przynajmniej póki co), choć kombinować przy prawie wyborczym, jak Orbán, mogą – i pewnie to zrobią.

Tylko że – jak to przypominają katolicy i narodowcy – tu jest Polska, a tam Niemcy. W Niemczech właściwie zaraz po wyborach, gdy tylko nazizm stał się nową normalnością, obywatele, nawet ci, którzy do niedawna byli demokratami, zaczęli się na tę normalność nawracać. I w ogóle cała ta nemiecka megamachina ruszyła. U nas ten proces, nawet jeśli trwa, nie jest taki hej hop i nie wynika z ogólnonarodowej karności. U nas, jak zawsze, będzie raczej wobec coraz bardziej toporniejącego autokratycznego reżimu narastała pogarda. A maszyna bardziej gada, co to nie zrobi, niż maszyni.

Niemców zgubiła stereotypowa niemieckość. Jeśli coś nas może uratować przed polskością, to stereotypowa polskość. Na na na na na.

To „na na na na” jest na cześć Debbie Harry, która dawno, dawno temu, podczas koncertu, na którym ujarana jak smok śpiewała „Heart of Glass” i miała założoną sunkienkę tył naprzód, w połowie piosenki wygłosiła przemówienie dotyczące zagłady nuklearnej, po czym znów zaczęła śpiewać „na na na na na”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Jak zwykle – w punk! I ja liczę na ten tradycyjny polski bałagan. Choć tradycyjnych Polaków u nas coraz mniej. A w 1989 i następnych latach poradziliśmy sobie zgoła nie po polsku, co polecam uwadze…

  2. Polski bałagan nie wystarczy. Rosyjski bałagan – nieporównanie większy niż polski – spowodował, że bolszewizm w ZSRR nie był tak konsekwentny, precyzyjny i wydajny jak niemiecki nazizm. Ale to nie wystarczyło żeby obronić Rosję i świat przed dyktaturą monopartii, żeby ludzie w imperium byli wolni i nie byli bezbronni wobec przemocy państwa a dokładniej rządzącej nim nomenklatury.

  3. Mucius Scevola rękę do ognia wraził,Matrosow własną piersią przykrył ambrazurę bunkra z CKM a John Brown stał na jednej nodze na plaży Omaha bo pod tą nogą tkwiła mina ppiechotna.Longin P przyjmował na pierś szczyty kozackie (tatarskie ?) stojąc słupem z Zerwikapturem.

    Zatrucie historyczno-literackie ,chwała Bogu nie ima się współczesnych.
    Błogosławione na..na..na

  4. addendum
    nie ima się współczesnych Polaków.
    Czechów nie ima się inaczej.Oni ,po prostu pokonali III Reich.
    Shahidów ima się jak najbardziej.

  5. Świetny tekst. Zatyka.