Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.04.2017
niedziela

Molwańska wiosna

23 kwietnia 2017, niedziela,

Nie odkryję Ameryki, ale myślę, że największym błędem jakie robią zachowawcze elity polityczne jest próba powstrzymania tej ciągnącej fali zmian za pomocą starych, do nikogo już nie przemawiających haseł.
Klepią je jak pacierze, zamiast zrozumieć jej podłoże i powody, i rozmontowywać ją za pomocą dawania realnych i rzeczowych odpowiedzi na lęki, a nie ciągłego straszenia, że złe idzie.
Idzie, i nie ma co owijać w bawełnę, że Kaczyński czy Macierewicz to odpowiedzialny i rzeczowy mąż stanu, Orban i Trump reprezentują biedę a Le Pen zbawi światod wojny i biedy, ale jeśli Francuzi czy Węgrzy boją się zbyt dużej liczby imigrantów to niekoniecznie dlatego, że są rasistami. Jeśli Polacy odczytali poprawność polityczną (którą sam interpretuję po prostu jako zdrową zasadę „try not to be a dick”) jako zamordyzm, to warto zrozumieć dlaczego, a nie wyzywać od Januszów.
Nie mowię, żeby ulegać żądaniom ekstremistów, nie mówię nawet, żeby dopuszczać ich reprezentantów, „fałszywych realistów”, do szerokiej debaty publicznej, bo to dopuszczenie nowych Hitlerów (i przestańmy wreszcie pieprzyć, że Hitler zdarzył się raz i już się nie zdarzy). Ale może gdyby w weimarskich Niemczech komuś udało się zaspokoić społeczne potrzeby w inny sposób, niż zrobił to Hitler, to może – MOŻE – do tego wszystkiego by nie doszło. Tymczasem wszyscy ci reprezentanci „starego świata” są bladzi i szarzy jak molwańska wiosna.
A przecież populistów w skali całego Zachodu popiera znacznie mniej niż połowa spoleczeństwa. Reszta czeka na coś, co przestanie wreszcie gadać, że „ludzie zwariowali, bo było im za dobrze”, tylko zrozumie, gdzie przekroczono linię społecznwj akceptacji. I rozpocznie publiczną debatę o tym, jak wybrnąć z tej sytuacji, żeby nie wpaść we wtórne barbarzyństwo (bo nie łudźmy się, poparcie dla radykalnych rozwiązań w społeczenstwach w ktorych masowe uczestnictwo w debacie politycznej jest faktem, będzie wielkie: od kary śmierci poczynając na prześladowaniach nielubianych mniejszosci koncząc), ale żeby i dać odpowiedź na społeczne lęki, choćby urojone.

11.04.2017
wtorek

Typowy Jarosław

11 kwietnia 2017, wtorek,

Typowy Jarosław, prezes partii prawicowo-populistycznej, poseł. W typowym dla siebie przemówieniu: „Wiem, że Przemysław zrobił wszystko i poleciał, natomiast Zbigniew wiedział, że to wyprawa bardzo ryzykowna, mówił o tym, ale uważał, że warto. Szkoda, że dowiedziałem się o tym post factum, bo może by wtedy nie polecieli. Na pewno bym ich do tego przekonywał. Doszło do tragedii, w której mieliśmy do czynienia z jednej strony z bólem wielkiej, ośmielam się powiedzieć, tej lepszej części narodu, ale mieliśmy też i eksplozje zła i nienawiści. Do dziś te dwie siły, dwa żywioły ze sobą walczą. Jestem przekonany, że ten dzisiejszy dzień, to wmontowanie tutaj, w tak ważnym w Polsce miejscu, tablicy pamięci tych trzech polityków, jest kolejnym krokiem ku temu, by ci, którzy szerzą nienawiść i chcą niszczyć pamięć, przegrali. By zwyciężyła prawda, pamięć i Polska”.
Czytaj całość »

2.03.2017
czwartek

Aniemówilizm

2 marca 2017, czwartek,

Ciągłe gadanie „a nie mówiłem?” jest domeną ludzi irytujących, ale jeszcze bardziej irytujące jest sprawowanie władzy przez ludzi, którzy do tego stopnia lekceważą zdrowy rozsądek, że to „a nie mówiłem” samo otwiera się w kieszeni.
Czytaj całość »

23.02.2017
czwartek

Liber chamorum 2

23 lutego 2017, czwartek,

Kaczyński, który w Sejmie zapewniał łaskawie, że władza siły wobec opozycji nie użyje, usłyszał ze strony rzeczonej opozycji sarkastyczne „ludzkie pany!”.
Czytaj całość »

17.12.2016
sobota

Jak radzić sobie z PiS

17 grudnia 2016, sobota,

Protesty to nie Majdan, a Kaczyński nie Janukowycz, ale jest jedna rzecz, która łączy te dwie rzeczy: i Kaczyński, i Janukowycz wiedzą dobrze, że to ich właśnie, a nie drugą stronę, świat (poza wybranymi krajami sojuszniczymi) ma za bad guysów. I zapewne właśnie dlatego Janukowycz zwlekał tak długo z rozpędzeniem, było nie było, naruszającej porządek publiczny demonstracji, i dlatego PiS działa w rękawiczkach: boi się bowiem, żeby nie pozostał mu w odwodzie wyłącznie ów dość smutny wybrany kraj sojuszniczy.
Czytaj całość »

11.11.2016
piątek

Prezes jest, nic to miłego, ale nagi

11 listopada 2016, piątek,

Jarosław Kaczyński trochę chyba zaczął gubić się w swojej taktyce, a przy okazji przyznał już zupełnie wprost, że w Europie jesteśmy sami.

No, prawie. Są jeszcze sojusznicy Trumpa i Putina. Dziś, z okazji Święta Niepoddległości, w Krakowie mówił tak: „w gruncie rzeczy dziś za zmianami w UE jesteśmy tylko my i Węgrzy. Nikt inny” (w tym samym czasie po Krakowie snuł się pochód nacjonalistów, który krzyczał, że „wczoraj Moskwa, dziś Bruksela niepodległość nam odbiera”).

Nie no, jeszcze Putin. I Trump. Ja też już się trochę gubię, bo Kaczyński chyba był, jak twierdził przy innej okazji, zaniepokojony „tym, co wydarzyło się w Stanach”, a Orban otwarcie Trumpa poparł. A na Putina gra. W prawicowych mediach zresztą stawianie siebie w jednym rzędzie z Trumpem jest całkiem popularne (bunt przeciw liberalnym elitom, politycznej poprawności etc.), a jednocześnie ramię w ramię z tymi politycznie poprawnymi liberałami chce Kaczyński grać w jednej lidze. I w dodatku domagać się od nich kasy i ochrony. Przed tymi, którzy też liberałów i poprawności nie cierpią.

Więc trochę już się zaczynam zastanawiać, czy w PiS naprawdę nie rozumieją co się dzieje z naszą pozycją w Europie, jeśli „tylko my i Węgrzy”, czy Kaczyńskiemu planowanie wymknęło się z rąk, zajechał się w oczywistych sprzecznościach i już tylko buksuje przy ścianie powtarzając w kółko, jak zepsuta zabawka, kilka tych samych frazesów, choć te już nic nie znaczą. Czy po prostu sobie żarty robi w żywe oczy mówiąc, że chce Europę wzmacniać. I iść, jak mówił w tym samym przemówieniu,”w stronę Europy bardziej sprawiedliwej, zrównoważonej, szanującej odrębność państw i narodów, a mimo wszystko zjednoczonej, silnej, mocarstwowej”.

Odrębnej, ale zjednoczonej. Z nikim innym, tylko sojusznikiem Putina i Trumpa.

Aha.

Być może warto zacząć bardzo delikatnie sugerować co rozsądniejszym członkom Prawa i Sprawiedliwości, że kto wie, czy nie nadszedł czas zastanowić się nad zmianą partyjnego przywództwa. Bo to się, najnormalniej w świecie, przestaje trzymać kupy.